czwartek, 25 października 2018

Ulotność chwili

Ktoś kiedyś powiedział, że czasami widzimy coś tak pięknego, że nie warto robić zdjęcia. Nie warto, bo ta chwila jest tak wyjątkowa, że nie ma sensu tracić czasu na szukanie odpowiedniego miejsca, ustawianie aparatu i tak dalej. To jest moment, który znika jeszcze szybciej niż się pojawił. W dodatku zdjęcie zazwyczaj nie oddaje tego, jak było naprawdę. Ciężko jest pokazać majestatyczność chwili. Lepiej po prostu popatrzeć, nasycić się tym widokiem i zachować go dla siebie. 

Wydaje mi się, że jeśli człowiek ma szansę dać innym choć odrobinę tego piękna, które widział, to zawsze jest warto, zawsze ma to sens. Choćby jedna osoba na sto oglądających miała poczuć to, co jest w tym zdjęciu, to zawsze warto zrobić je dla niej. 

Człowiek niepotrzebnie utożsamia się z dosyć powszechnym w dzisiejszych czasach określeniem artysty, co właściwie nie wnosi niczego dobrego ani do jego życia, ani do życia innych. I tutaj już bardzo łatwo się zgubić. 

Światłobieg Fotografia i Film

poniedziałek, 22 października 2018

TAK / NIE

Nigdy nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Lepiej poświęć ten czas na pracę nad sobą. Jeśli czegoś nie wiesz, nie czujesz - nie mów, że jest inaczej. Jeśli nie rozumiesz - zapytaj. Nigdy nie trać czujności i nie polegaj na innych. Nigdy. To, co jest w Tobie - jest najważniejsze. Zawsze. Każde pytanie i każda odpowiedź. 

Co tutaj robisz, skoro wciąż nie chcesz słuchać?

Wiesz, co teraz czuję? Ciszę w tym całym wrzasku. Już od dawna wszystko pękało w szwach. Dziś tylko obserwuję jak cały ten świat wypełnia się po brzegi. Jak życie z dnia na dzień diametralnie się zmienia. Czasami w tym uczestniczę. Zawieram się w tym świecie emocjonalnym, od którego wolałabym już odejść. I odchodzę. Każdego dnia. Krok po kroku, aby łatwiej było zrozumieć każdą chwilę. Wchodzę w ciszę. Ciszę, która momentami jeszcze trochę uwiera, zastyga w gardle, dławi. Tak, jakby umysł jeszcze nie rozumiał. Tak, jakby przyszła zbyt szybko. A przecież czekałam na nią tak długo. 

I ta cisza trwa. Głęboko we mnie. Momentami wylewając się poza moje ciało, które przestaje stanowić jakąkolwiek barierę. Rozpływa się we mnie a ja w niej. To takie uczucie, jakby coś w nas nagle zgasło. Jakaś nasza część. Coś, co mieszkało w nas od zawsze. I umysł tak to właśnie odbiera. Dokładnie tak, jakby umarł jakiś nasz odłamek. Nieodwracalnie. Traktuje to jako stratę, przez co odczuwamy lekki smutek. Przygnębienie, które mimo wszystko, nikomu już nie przeszkadza, bo jest już na innych zasadach. Mamy świadomość tego, że to uczucie jest, ale nie utożsamiamy się z nim. To wiele zmienia. 

Mimo, że dni mijają bardzo szybko, mam wrażenie, że czas się zatrzymał. Z jednej strony ciężko jest nadążyć z życiem tutaj. Brakuje czasu na podstawowe, codzienne czynności. Z drugiej strony mój świat wewnętrzny staje się tak gęsty, że trudno jest się w nim poruszać. Nie ma w nim miejsca na bieg, zgiełk i wrzask. Jest pełny, jakby stały, przesiąknięty wciąż lekko przybrudzonym spokojem. Jeszcze tak. Jeszcze przypomina mgłę, choć z dnia na dzień widzę przez nią coraz więcej. 

Wiem, jak ważne są słowa. Dla wielu ludzi nic one nie znaczą. Wiem. Ale wiem też, że znajdą się osoby, w których życiu te słowa zmienią wszystko. 

Nadal tu jesteś.  
I nadal nie chcesz słuchać. 

piątek, 19 października 2018

Początek i koniec

Największy ból we mnie powstaje z bólu innych. 

Nie chodzi o moje życie, ale o Twoje. Chodzi o świat, który masz w sobie. O to, że kiedy patrzę na Ciebie, zdaję sobie sprawę z tego, jak mało mam do zaoferowania.

Na pewno znasz to uczucie, kiedy słońce świeci tak mocno, że rozdziera źrenice. Nie musi nawet się starać, żeby zwrócić na siebie uwagę. Pomaga rosnąć i dojrzewać owocom, pozwala przetrwać zwierzętom, daje innym radość. Ogromną. Dzięki niemu czujemy się lepiej. I nie ma w tym żadnego interesu. Świeci, bo po prostu takie jest. A co wtedy robią ludzie? Zakładają okulary przeciwsłoneczne i widzą jeszcze mniej niż zazwyczaj.