sobota, 27 stycznia 2018

To nie pytanie - to odpowiedź.

Nie jesteśmy sami. Wszystko, co widzisz istnieje naprawdę. Wszystko, co czujesz unosi się wokół Ciebie, wypełnia przestrzeń, ujednolica się z nią i z Tobą. Poznaj świat zanim powiesz, że jest zły, poznaj siebie, poznaj ludzi. Dotknij tego, czego nie możesz dostrzec, poukładaj to. Znajdź sens, bo to, że go nie widzisz, nie oznacza, że go nie ma. 

Spróbuj zrozumieć wszystko, co masz w sobie. Zdaj sobie sprawę z siły, która mieszka w Tobie i czeka na to, żeby się uwolnić. Wybierz mądrze. A mądrość to nie umysł. Mądrość to nie jest myślenie. Mądrość to nie wiara.

Zamknij swój stary świat, otwórz się na nowy. Przyjrzyj się temu, co przeżywasz, rozważ to, co blokuje, rozwiąż to w sobie. Zaufaj temu, co płynie, odnajdź w tym siebie, odnajdź w tym mądrość i miłość, poczuj sercem, próbuj zrozumieć. 

Jesteś. A to, kim jesteś znajduje odbicie wokół Ciebie. Odzwierciedlenie. Blizniacze pole. Porównaj to, zauważ, odważ się spojrzeć na siebie i na rzeczywistosć, która wynikła z Ciebie. Nie oceniaj, nie osądzaj, nie szufladkuj, nie kształtuj poglądów i swojego zdania na podstawie tego, co podpowiada Ci umysł. Nie sugeruj się zwykłymi faktami, bo wokól nich jest cała historia, której nie dostrzegasz. Są rzeczy, o których nie wiesz, przez to, że nie dopuszczasz ich do siebie. Nie chcesz ich wiedzieć, nie chcesz ich widzieć, nie chcesz o nich słyszeć. Chcesz ciągle wybierać, rządzić, tworzyć swoją prawdę. Otwórz oczy. Przyjmij to. Przyjmij to, że istnieje siła, która zmienia wszystko. Siła, która otwiera oczy i serca nawet najbardziej upartym. Przyjmij nowy świat i pożegnaj się ze starym, bo nie ma powrotu. 

Układ. Pole. Zmiana. Oddech. Ziemia. ZIEMIA.
Nowa. 

Kim jesteś? Jakim jesteś człowiekiem? Co zrobisz, żeby przetrwać? I czy zbliży Cię to do Boga, czy pogłębi to, kim jesteś, to, czego tak bardzo bronisz, z czym nie chcesz się rozstać. 

Równowaga, ujednolicenie. 

Zazdrość. Zauważ ją. Określ jaka jest i jak wiele jej zawiera się w Tobie. Przyjrzyj się, ile przez nią krzywd doświadczyli inni. Ile doświadczyli przez Ciebie. 

środa, 17 stycznia 2018

Przyroda - Serce - Człowiek



Lubię wracać do tego filmu. Zwłaszcza w środku zimy, kiedy oczy tak bardzo spragnione są słońca. Wrzucam, bo może niektórzy z Was też będą do niego chętnie wracać. Tak, jak do tych słów. 

Opowiedz mi o świecie, który żyje w Tobie. Nie mów o tym co widzisz, ani o tym, co wiesz. Opowiedz o tym, w czym tonie Twoje serce. Opowiedz o myślach, które są ciągle przy Tobie. O myślach, z którymi nie możesz wygrać i nie wygrasz nigdy. Opowiedz o czymś, co ma wartość. O czymś, co może coś zmienić, co może zmienić Ciebie. Pomyśl o tym, co masz w sercu. I powiedz, co by się stało, gdyby ktoś miał na świecie tylko to, co dla niego w nim masz. 

Są ludzie wokół nas, którzy nie mają nikogo poza nami. Ludzie, dla których z bardziej lub mniej oczywistych powodów jesteśmy jednymi z ważniejszych osób w życiu. Kim oni są dla nas? Co moglibyśmy im dać od siebie, a co dajemy? 

Jeśli serce zaczyna czuć przyrodę, to jest szansa, że poczuje też ludzi. Przyroda jest początkiem, od niej wszystko się zaczyna. I tak naprawdę nie trzeba widzieć, żeby wiedzieć. Można z zamkniętymi oczami zanurzyć się w nią, poznać jej przestrzeń. Pozwolić jej przepływać przez siebie i pozwolić sobie przepływać przez nią. I wtedy nagle człowiek zaczyna rozumieć, że powietrze w każdym miejscu jest inne, że nie ma dwóch takich miejsc, gdzie ziemia pachnie tak samo.

Ziemia przesiąka ludźmi, wydarzeniami, które są z nimi związane. Każde wydarzenie w jakiś sposób ją obciąża, zapisuje się w niej, tworzy ją. Rzadko zdarza się, że miejsce broni się samo, nie chłonie przeszłości i choćby nie wiem co się działo - pozostaje nieskalane, choć lekko uśpione, jakby czekało na odpowiedni moment. Takie miejsca są wyjątkowe. Specjalnie stworzone pod coś lub pod kogoś. Miejsca, w których nie istnieje czas.

Ludzie potrzebują miejsc, tak jak i miejsca potrzebują ludzi. Ludzie potrzebują zwierząt, tak jak i zwierzęta potrzebują ludzi. I ludzie potrzebują siebie nawzajem, choć może nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Żyjąc w samotności, odsuwając się od ludzi, człowiek niczego nie jest w stanie się nauczyć, bo przecież najwięcej uczymy się od innych. Nie da się pogłębiać wiedzy o ludziach, nie obcując z nimi. Nie da się weryfikować swoich poglądów, nie zderzając ich z poglądami innych. Nie da się rozumieć reakcji ludzi. I w tym aspekcie zawsze jest najwięcej poległych. Ludzie trzymają się tylko i wyłącznie swojego punktu widzenia. Nie starają się rozumieć, dlaczego ktoś postąpił w określony sposób. Nie obchodzi ich nic poza tym, co sami uważają za słuszne. A to błąd. Błąd, który może później bardzo dużo kosztować.

Miłość jest prawdziwą mądrością. Miłość nie jest ochroną innych przed domniemanym złem. Miłość to wiedza sama w sobie o tym, co jest dla człowieka najlepsze. To analiza wszystkich aspektów każdej sytuacji. To umiejętność rozpatrywania zła w czymś, co jest pozornie dobre i na odwrót. I to jest właśnie to. Ludzie potrafią dużo mówić o miłości, ale niewiele jest osób, które naprawdę mają ją w sobie, które tą miłością faktycznie są.

Miłość jest zawsze najlepszą odpowiedzią. Na wszystko. 

wtorek, 16 stycznia 2018

Obiecany wiersz do Boga

Obiecałam, że tu będzie, więc jest. W zasadzie powinien być tu już dawno. Nie potrafię określić, kiedy dokładnie powstał. Myślę, że każdy z nas, kiedy miał swoje naście lat, szukał czegoś, co mogłoby go uspokoić, oderwać od brudnej rzeczywistości. Każdy miał w swoim życiu coś, co pozwalało mu oddychać, kiedy brakowało powietrza. Coś, co koiło ból i pomagało przetrwać, kiedy smutek rozdzierał serce i zaciskał gardło. 

Pomóż mi odnaleźć siebie
Naucz pomagać w potrzebie
Oczyść moją marną duszę
Przecież żyć tu jakoś muszę

Pokaż jak się kocha ludzi
Jak się serce ze snu budzi
Daj mi jakąś cząstkę siebie
Bo tak bardzo wierzę w Ciebie

Otul mnie miłością swoją
Niech nadzieje ból ukoją
Naucz co mam w życiu cenić
Co w nim złego mogę zmienić

Nie daj mi ponownie zbłądzić
Pokaż jak mam życiem rządzić
Powiedz gdzie mam Ciebie szukać
Gdzie są drzwi, w które zapukać

Jeśli pomóc jesteś skory
Proszę, naucz mnie pokory
Otwórz Swego nieba bramy
Kiedyś pewnie się spotkamy

Boże, jeśli jesteś..

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Emocje II

Nie wiem, jak można znęcać się nad kimś emocjonalnie i czuć się ze sobą dobrze. 

Nie rozumiem, jak można chcieć ludzkiej krzywdy, zazdrościć komuś czegoś, przeglądać się co rano w lustrze i nie widzieć w sobie niczego złego. 

Ludzie popełniają błędy. Każdy z nas popełnia błędy. A mimo wszystko, są osoby, które uważają się za lepsze od innych. 

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Bokeh 2017

Nigdy nie zmienisz swojego życia, nie zmieniając siebie. 

Kilka słów o filmie Bokeh. Nigdy nie pisałam o filmach i pewnie nadal by tak było, gdybym nie trafiła na niezbyt pochlebną recenzję tego filmu na jednej ze stron, ale o tym później. Skracając fabułę, można powiedzieć, że kochająca się para wyjeżdża na kilkudniową wycieczkę do Islandii. Pierwszy dzień wycieczki to wprowadzenie w świat Islandii i początkowe poznanie bohaterów, których postaci są budowane przez dalszą część filmu do samego końca. Drugiego dnia para budzi się w hotelu i powoli zaczyna odkrywać, że wokół nich nie ma żywej duszy. Ulice, sklepy i domy są puste, nikt nie odbiera telefonów. Wszystko jest pozostawione tak, jakby ludzie nagle po prostu zniknęli. 

Na początku, mimo tła przesiąkniętego smutkiem, paniką, poczuciem bezradności i wyobcowania, młodzi korzystają ze wszystkiego, co zostało im pozostawione. Przebierają w ubraniach, samochodach, domach i zdobywają Islandię. Szybko jednak zauważają, że to wszystko daje szczęście tylko na chwilę a raczej jest tylko pozorem szczęścia. Ludzie marzą o wielkich pieniądzach. I potrafią robić sobie nawzajem naprawdę paskudne rzeczy, żeby tylko zdobyć więcej. Gubią się w świecie materialnym, określają go jako cel w życiu. Oglądając Bokeh, stajemy się świadkami zdarzenia jak nasza filmowa para odkrywa, że cały ten świat materialny nie jest nic warty, że możemy kupić wszystko, ale to w żaden sposób nas nie wzbogaca, że możemy mieć wszystko, a tak naprawdę nie mieć nic. 

Ludzie marzą o bezludnych wyspach, podróżach, pieniądzach, nieograniczonej wolności. Dzieciaki dostały to wszystko w pakiecie. Oprócz tego miały tylko i aż siebie nawzajem. I to nie wystarczyło. Bo tak naprawdę każdy z nas jest sam. Ludzie żyją ze sobą, ale obok siebie. Nie chcą inaczej. Wiele osób łączy się w pary, ale nie ma to nic wspólnego z byciem razem. 

Z jednej strony film pokazuje jak ważni w życiu są ludzie. Żadne wielkie pieniądze, dalekie podróże, cudowne miejsca, piękne domy, drogie samochody, firmowe ubrania. Ludzie. Najważniejszy na świecie jest człowiek. Podczas filmu zaczynamy sobie to uświadamiać nawet przy zwykłym skaleczeniu ręki przez głównego bohatera. Dziewczyna słusznie zauważa, że gdyby się coś stało - nikt by im nie pomógł, bo przecież nie ma lekarzy. Scena od razu narzuca szacunek do ludzi wykonujących swoją pracę. Niezależnie od tego, czy jesteś dentystą, lekarzem, mechanikiem samochodowym, krawcową czy uprawiasz ziemię - praca, którą wykonujesz jest ważna. I ludzie powinni szanować i pracę, która jest przez kogoś wykonywana i człowieka, który tą pracę wykonuje. 

Z drugiej strony film pokazuje jak bardzo ludzie nie myślą o tym wszystkim na co dzień. Jak istota człowieka i szacunek do niego są całkowicie spychane poza plan. I czy naprawdę ludzie potrzebują aż takiego wstrząsu, aby sobie to uświadomić? Czy nie są w stanie zobaczyć niczego i nikogo poza sobą? Żyjemy na tej samej ziemi, oglądamy te same obrazy każdego dnia i oddychamy tym samym powietrzem. Jesteśmy tu razem, ale tak naprawdę nikt nie widzi nikogo poza sobą samym. Każdemu zależy tylko na sobie, na realizacji swoich potrzeb i planów, w których nie ma miejsca dla innych. 

W filmie bardzo wyraźnie pokazane jest zetknięcie człowieka z naturą, obcowanie z jej pięknem. Mimo, że przyroda koi serce na jakiś czas, to jednak nie załatwia wszystkiego. To tylko część wspomagająca, ogniwo łańcucha. I choćby człowiek próbował wyciągnąć z niej jak najwięcej, aby osiągnąć równowagę, to i tak to nie wystarczy, jeśli nie rozumie.

I w końcu pojawia się trzeci, chwilowy bohater, który znika jeszcze szybciej niż się pojawił. Można powiedzieć, że właściwie pojawia się on na wypadek, gdyby ktoś nie zauważył i nie zrozumiał tego, o czym napisałam wcześniej. Jest on najbardziej dotkliwym bodźcem w tym filmie, dla najbardziej opornych. 

I nagle okazuje się, że widok obcego człowieka cieszy nas bardziej niż cokolwiek innego. Nagle okazuje się, że jesteśmy w stanie dać temu człowiekowi wszystko, dbać o niego, troszczyć się. Nagle. Aby tylko był

Z recenzji przeczytanej w internecie dowiedziałam się, że film jest nudny, nic się w nim nie dzieje, że można spokojnie uciąć sobie drzemkę, bo i tak się niczego nie straci. W komentarzach pod recenzją przeczytałam, że wiele osób miało takie same odczucia. Nie mówię, że racja w tej kwestii jest tylko jedna i mam ją albo ja, albo oni. Uważam, że to kolejny, bardzo ważny film, który trafi do garstki osób. Trafi do tych, którzy dostrzegają w życiu trochę więcej niż inni. I tak naprawdę myślę, że świat jeszcze nie jest gotowy na takie filmy, że społeczeństwo ich nie przyjmie, bo jest za bardzo uwięzione w innych wzorcach i nie widzi niczego poza nimi. Ale wiem też, że znajdą się osoby, które obejrzą Bokeh i uśmiechną się do siebie z myślą, że w końcu na tym świecie coś się zaczyna zmieniać, że są ludzie, którzy wiedzą. Wiedzą i próbują pokazać to innym. 

Świat ma wielki potencjał. A ludzie wykorzystują go w najgorszy możliwy sposób.