czwartek, 9 maja 2019

Sen o wolności

Śnił mi się konik. Mały, brązowy konik, wielkości mojej dłoni. Mieszkał w białej klatce stojącej na stole, w wielkim, jasnym pokoju. Miał dużo miejsca, był zdrowy i szczęśliwy. Miał piękną, lśniącą sierść. Patrzyłam na niego i widziałam jak bardzo chce wyjść na zewnątrz. Wypuściłam go, czułam jego radość, dookoła rzeczywistość przybrała barwy tęczy. Właściwie wszystko było tęczą. Nie jestem w stanie powiedzieć ile minęło. W snach czas płynie inaczej. Nagle zorientowałam się, że konik zniknął. Odnalazłam go na ziemi,  pod stosami kolorowych kuleczek. Tylko tyle zostało z  tej pięknej tęczy, która jeszcze przed chwilą wypełniała wszystko, była wszystkim. Leżał zwinięty, miał cienkie nóżki, jakby usychał. Prawie umarł. Ułożyłam go na dłoni i włożyłam z powrotem do klatki z nadzieją, że da się go jeszcze uratować.

Co było później? Nie było żadnego później. Później przestało istnieć. Nastąpił koniec, który skutecznie zamknął usta wszystkiemu, co mogło być później. 

Jesteśmy ludźmi. Większość z nas ma swoje marzenia, które stara się realizować. Większość z nas ma pragnienia, które chce zaspokoić. Często za wszelką cenę. Pominę to, jak daleko może posunąć się człowiek, który chce dostać to, na czym mu zależy. Pominę to, co może zrobić drugiemu człowiekowi, żeby wydrzeć mu z rąk to, co ma, żeby zabrać mu wszystko, zniszczyć i zdeptać. Pominę to, bo chcę powiedzieć o czymś innym. Chcę powiedzieć o tym, że często jest tak, że czegoś chcemy a kompletnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, z czym to się wiąże. Wydaje nam się, że wszystko jest takie proste i łatwe a tak naprawdę na wiele rzeczy człowiek nie jest przygotowany. Wiele mu się wydaje, ale bardzo mało wie. Nie rozumie jakie mogą być konsekwencje. 

Człowiekowi nie można dać wszystkiego, czego chce, bo by się tym zadławił. 

Ludzie obwiniają wszystkich wokół, że czegoś nie mają albo czegoś nie mogą. Mają pretensje do Boga, że jest zły albo w ogóle nie istnieje, bo im czegoś nie dał. Ile mądrości jest właśnie w tym, że tego nie zrobił? Tak niewiele ludzie dostrzegają, tak niewiele myślą, nie zastanawiają się. A gdyby dał im to, czego chcą, gdyby to zrobił na ich życzenie i wywołałoby to pasmo nieszczęść prowadzących do śmierci? To co? Nie wierzę, że nie usłyszałabym, że gdyby Bóg istniał, to by do tego nie dopuścił. 

Ten świat nie ma błędu w konstrukcji. Tu wszystko jest ułożone z niesamowitą mądrością. To tylko ludzie nie rozumieją. Nie widzą. Nie kochają. Nie wierzą. Nie słyszą. Nie czują. Nie szukają. Nie chcą dobra. Nie chcą innych. Chcą siebie. Tylko siebie. I tylko dla siebie.

Dając coś komuś, można jednocześnie odebrać mu wszystko. 

Rozumiesz?
Nie odpowiadaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz