niedziela, 3 lutego 2019

Wieża Babel

Błędy w rozumieniu. 

Zdanie składa się ze słów. Według słowników, każde słowo powinno mieć takie samo znaczenie dla wszystkich. Ale tak nie jest. Ludzie nie znają znaczeń ani wartości słów. Ignorują najczystszą postać tego, co słyszą. Przekształcają wszystko pod to, co chcą usłyszeć. Z czystym sumieniem i w pełnym usprawiedliwieniu podciągają każde słowo padające z ust innych do kształtu, który im najbardziej odpowiada. Nadają zdaniom zabarwienie. Ludzie uwielbiają się doszukiwać. Byleby tylko znaleźć swoją krzywdę. Byleby znaleźć w kimś coś złego. Byleby pokazać wszystkim wokół tą ogromną niesprawiedliwość dotyczącą swojej nieskazitelnej, nieskalanej osoby. Wiesz, o czym mówię? 

"Nie wiem, dlaczego tu jesteś". Bardzo proste zdanie, które może nam posłużyć jako przykład. Człowiek, który nie próbuje się niczego doszukiwać zrozumie to zdanie dokładnie tak, jak ono wygląda. Osoba, która wypowiada to zdanie po prostu, najzwyczajniej w świecie, nie zna przyczyny dlaczego druga osoba znalazła się w określonym miejscu i czasie. Brak wiedzy w danym temacie. I tyle. Natomiast człowiek, który nie wiadomo z jakiego powodu uważa się za kogoś ponad innymi, chce znaleźć coś złego w rozmówcy i cały czas nieprzerwanie szuka momentu, żeby poczuć się urażonym, podciągnie sobie to zdanie pod negatywne zabarwienie. Czyli: "nie wiem po co tu jesteś, bo przecież do niczego się nie nadajesz i nie powinno cię tu być, jesteś nikim". Skracam to do kilku słów, mimo że, tacy ludzie mają już w głowie esej określający to jedno zdanie, które usłyszeli. Ludzie są tak bardzo czuli na swoim punkcie, że zupełnie nie słyszą tego, co się naprawdę do nich mówi.

Widzisz. Nie dość, że człowiek rozumie to, co chce rozumieć, bo tak mu pasuje, to jeszcze ile oczerniających słów o rozmówcy padnie z jego ust. Do kogo? Najczęściej do ludzi o podobnych charakterach, podobnym sposobie myślenia. Do ludzi, których nie stać na szczerość. Ludzi, którzy z zazdrości o cokolwiek zeżarliby wszystko i wszystkich. Punkt patrzenia zależy od punktu siedzenia. Mówi się, że zawsze najwięcej daje rozmowa, że to podstawa. Tak. To prawda. Ale tylko i wyłącznie w przypadku, kiedy w ludziach jest szczerość, kiedy ludzie naprawdę chcą coś rozumieć. W każdym innym wypadku rozmowa nie ma najmniejszego sensu, bo każde kolejne słowa będą odbierane w ten sam sposób jak poprzednie. I do niczego nie dojdziemy. Nigdy. 

Ciekawe jest też coś innego. Czasami ludzie nie wiedzą jak mają rozumieć to, co usłyszeli. Po prostu nie wiedzą, nie są pewni, mają chwilę zawahania. I mimo to, nie zapytają. Nie przyjdą i nie powiedzą "słuchaj, bo ja nie wiem czy dobrze rozumiem" albo "czy możesz wytłumaczyć?" Albo nawet "czyli to jest tak i tak, dobrze rozumiem?". I to dokładnie byłaby ta chwila, w której mieliby odpowiedź na wszystko. Nie musieliby wymyślać, marnować czasu, żyć w gniewie, nerwach, poczuciu krzywdy czy strachu. To byłoby coś przełomowego, coś zmieniającego dalszy bieg historii. Dlaczego tak ciężko przechodzi nam przez gardło jakiekolwiek pytanie? Dlaczego tak bardzo nie chcemy słyszeć prawdy? Dlaczego chcemy myśleć o kimś źle? Dlaczego chcemy nastawiać innych przeciwko komuś? Jak możemy myśleć o sobie dobrze jeśli robimy takie rzeczy? Dlaczego jesteśmy ludźmi, z którymi nie da się rozmawiać bez konsekwencji, że to, co mówimy zostanie przekręcone o 180 stopni i zmieni znaczenie? Kto dał nam prawo do postępowania w taki sposób? 

Mówimy o słowach, ale błędy w rozumieniu dotyczą też gestów. Czasami jedna osoba coś mówi do drugiej a trzecia jest w ich towarzystwie i się zamyśli. Przecież to normalne, ludzie często się zamyślają w najróżniejszych momentach swojego życia. Jakby nie było, to wystarczy, żeby osoba mówiąca stwierdziła, że osoba, która się zamyśliła ignoruje ją, lekceważy, przewraca oczami, albo nie podoba jej się to, co powiedziała osoba mówiąca. Tak niewiele nam potrzeba, żeby osądzać innych, prawda? Tak mało nam potrzeba, żeby znaleźć w kimś coś złego. To nic, że to nie jest prawda. To nic. 

Mówimy tym samym językiem. Jesteśmy wyposażeni w narzędzia, które umożliwiają nam czyste i płynne porozumiewanie się. I nie chcemy słuchać siebie nawzajem. Nie chcemy znać prawdy ani o sobie ani o innych. Żyjemy w wymyślonym przez siebie świecie i przypisujemy sobie zmyślone wartości, zmyślone cechy charakteru. Nasze życie nie jest prawdziwe. Wymyślamy historie, które nie miały miejsca i wlewamy je w innych. Kropelka po kropelce. Żeby tylko mieli o nas lepsze zdanie niż o innych. Żebyśmy byli na wierzchu, na samej górze. Żeby tylko inni myśleli źle o ludziach, których nie lubimy, ludziach, którym czegoś zazdrościmy. 

Wierzysz w Boga? Co mówi ósme przykazanie? Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Czyli inaczej mówiąc nie opowiadaj kłamstw o innych. Sami postawcie sobie resztę pytań. I odpowiedzcie sobie szczerze. Sami przed sobą. 

Naciąganie prawdy lub całkowita jej modyfikacja zawsze jest kłamstwem. Niezależnie od tego, czy deformacja wynika z błędów w rozumieniu wywołanym zbyt wysokim stężeniem emocji w sobie czy z czegoś innego, to zawsze jest kłamstwo. Zawsze. 

Ludzie szukają zła w innych, żeby poczuć się lepszymi niż rzeczywiście są. I znajdą je. Choćby było zmyślone, choćby nie miało nic wspólnego z prawdą i rzeczywistością. Znajdą je i opowiedzą innym. I nawet kiedy historia zatoczy koło i wszystko wyjdzie na jaw, wyprą się w żywe oczy. Bez żadnego problemu zrzucą winę na kogoś innego i nie przyznają się, że zrobili komuś świństwo. Będą kłamać dalej, nawet kiedy to kłamstwo będzie już żenujące, trwające zbyt długo lub pozornie zakopane głęboko pod codziennością, prawie zapomniane. Nikt się nie przyzna, że popełnił błąd. Nikt nie odważy się przyjść i powiedzieć przepraszam. To nie ona kłamała tylko ja. To nie było tak. Nikt tego nie powie. Jeśli jest jakiekolwiek prawdopodobieństwo, że okłamana osoba nie dowie się prawdy to ta osoba, która okłamała będzie trwać w kłamstwie choćby miała się nim zadławić i umrzeć. Tak szczerzy są ludzie, którzy jednocześnie wymagają szczerości od innych. Ludzie, którzy brzydzą się kłamstwem. Ludzie, którzy wolą usłyszeć najgorszą prawdę niż kłamstwo.

Mówimy tym samym językiem, a jednak innym. Żyjemy obok siebie a tak nam do siebie daleko. Wszyscy jesteśmy równi a jednak każdy próbuje być ponad kimś innym. Potrzebujemy pomocy a jednocześnie sami nie chcemy pomagać. Pytamy, ale nie chcemy słuchać. Oczekujemy ciągle od kogoś, ale nigdy od siebie. Chcemy brać. Brać i absolutnie nic od siebie nie dać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz