poniedziałek, 26 listopada 2018

Absurdy codzienne

Ludzie robią różne rzeczy. Najczęściej podejmują decyzję, nie myśląc o nikim poza sobą. Kierują się wyłącznie własnym dobrem, ewentualnie dobrem osób, które z jakiegoś powodu są blisko nich. Oczywiście tylko i wyłącznie, jeśli dobro tych osób nie koliduje z ich własnym. Nie żyjemy na tym świecie od wczoraj. To nie jest żadne odkrycie. I mimo to, że zdajemy sobie sprawę z tego, jak jest, z tego, jak funkcjonują ludzie i jaki kształtują świat wokół siebie, to zawsze, ale to zawsze jesteśmy zdziwieni, kiedy pojawia się sytuacja, która to wszystko potwierdza. Za każdym razem poziom naszego zaskoczenia jest nie do opisania i tak samo, za każdym razem nie możemy przeżyć i poukładać w sobie tego, że ktoś mógł postąpić wobec nas albo wobec innych w określony sposób. Zupełnie jakbyśmy nagle nie mogli uwierzyć w świat, który kształtował się przez wieki.

Jeśli człowiek ma do wyboru swoje "dobro" albo kompromis, żeby być w porządku też wobec innych - zawsze wybierze siebie. Zawsze. 

I tak naprawdę wystarczyłby tylko ten kompromis, żeby wszystko pozmieniać. Wystarczyłoby, żeby każdy człowiek przy każdej sytuacji zastanowił się przez chwilę nad tym, czy chciałby znaleźć się na miejscu tej drugiej osoby. Tylko tyle.  

Emocje. Najlepiej byłoby powiedzieć swoje, zamknąć temat i odciąć się od sytuacji. Nie dać się wciągać w emocjonalne rozgrywki, ale niestety człowiek chłonie emocjonalne bodźce jak gąbka i nawet wtedy, kiedy mówi, że temat jest już za nim, te emocje ciągle w nim są. On ciągle tą sytuacje rozpatruje, zastanawia się, myśli, układa w głowie zdania, które jego zdaniem będą najlepsze do użycia, powtarza je w głowie tysiące razy, wymyśla przebieg sytuacji, męczy się bardziej niż przy ciężkiej pracy fizycznej. I właściwie wszystko po to, żeby okazało się, że finalnie i tak cały przebieg zdarzeń wychodzi zupełnie inaczej. Tak, bo nagle okazuje się, że ludzki umysł jest zbyt biednym i niedopracowanym narzędziem, żeby był w stanie przewidzieć każdy scenariusz. I niektórzy ludzie o tym wiedzą. Oj, wiedzą bardzo dobrze. A mimo wszystko, kiedy przychodzi kolejna taka sytuacja, robią to samo. Robią to, chociaż wiedzą, że nie powinni, że to nie ma sensu, że po prostu szkoda na to czasu i zdrowia. I co chwilę łapią się na tym, że nie potrafią wyjść z tego schematu, nie potrafią wydostać się z siebie, bo ich głowa znowu chce wszystko kontrolować. A TO NIC NIE DA. Najłatwiej jest powiedzieć: odpuść, bo to nie jest żadne rozwiązanie. Wewnętrzna walka z sytuacją niczego nie zmienia. Sytuacja jest, jaka jest i to, że nam się to nie podoba, nie sprawi, że ona się zmieni. Ona już zaistniała i nie da się jej cofnąć. Możesz tylko poprowadzić ją dalej, ale żeby zrobić to dobrze, trzeba wsłuchać się w siebie, w to, co zagłuszają i przykrywają emocje, kaprysy, przypuszczenia i wszystko to, co nam pasuje bądź nie. Nie można pozwolić na to, by ciągle prowadziły nas emocje, bo to nigdy nie kończy się dobrze.

Dlaczego nic się nie układa? Bo ciągle nie słuchasz serca, pozwalasz zagłuszyć je emocjom. A emocje to ciągła walka. Walka, która niszczy absolutnie wszystko, co spotka na swojej drodze. Domy, rodziny, związki, przyjaźnie, jakiekolwiek relacje międzyludzkie. Emocje niszczą też nas jako ludzi. Niszczą nasze ciała, psychikę. Wszystko. Nasz świat wewnętrzny i zewnętrzny. I to nie ma znaczenia czy to złość, smutek, szczęście, żal, euforia, nienawiść. To wszystko są emocje. Tak, nawet te pozytywne emocje są złe, bo są warunkowe, zależą od czegoś. Nawet miłość jest zła, jeśli nie jest czysta, niezależna, bezwarunkowa. Ale ludzie nie znają takiej miłości.

Życie w emocjach to droga do nikąd. Oglądam je w ludziach i oglądam je w sobie. Odrywam je od siebie. Kawałek po kawałku. Uczucie po uczuciu. Odruch po odruchu. Za każdym razem widzę, w którym momencie popełniam błąd. I to jest prawdziwa męka, bo człowiek już tego nie chce, wie o tym, widzi to, a daje się w to wciągnąć. Potem ciężko jest znieść samą świadomość, że człowiek znowu nawalił. Sam dla siebie. Bo sam nie chciał, żeby tak było, a jednak tak się stało. Pozwolił na to. I wszystko zaczyna się od początku, chociaż same starania powodują, że coś już odchodzi, jest trochę lżej, trochę łatwiej. I człowiek sobie myśli no dobra, to teraz już tak nie będzie. I faktycznie przy następnej okazji już tak nie jest, ale za to przy kolejnej już tak. I znowu. Wiesz, o czym mówię?

Ludzie nie potrafią słuchać. Oczekują pomocy w swojej niedoli, ale gdy ktoś podaje im rękę, odtrącają ją. Mimo wszystko warto jest mówić. Mimo że ludzie zazwyczaj nie chcą słuchać prawdy, mimo że prawda jest ciężka do powiedzenia, warto jest mówić. Warto, ponieważ słowa zawsze są sygnałem dla drugiej osoby. Ktoś może nie przyjąć prawdy od jednej osoby. Chociaż tak naprawdę zawsze warto jest zastanowić się nad tym, co ktoś mówi. Zawsze warto to sprawdzić, być obiektywnym. Najczęściej jednak ludzie tego nie robią, bo przecież od zawsze każdy wie wszystko najlepiej i nikt nie chce słuchać. Ale jak kilka osób powie jednej osobie jakąś rzecz, to istnieje realna szansa pomocy tej osobie. Słowa z jednych ust łatwiej zignorować, ale kiedy z wielu ust padają te same słowa, to już trudniej je od siebie odsunąć. I tak naprawdę wystarczy powiedzieć raz. Nie ma sensu się powtarzać. Każdy myślący człowiek, już w tym momencie, powinien się zastanowić. Co zrobi z tym dalej? To już jego sprawa. Każdy człowiek ma prawo poprowadzić swoje życie tak, jak mu się podoba. Ma prawo zniszczyć swoje ciało, swoje zdrowie, swoje życie. Ma prawo zmarnować swój czas, swoją szansę. I to jest jego decyzja, na którą nie mamy wpływu. Możemy zasygnalizować błędy, ale nie możemy zmusić tej osoby, żeby zmieniła to, czy tamto. To jej decyzja, z której będzie musiała się kiedyś rozliczyć. Prędzej czy później, ale zawsze. Każda decyzja ma swoje konsekwencje. Nawet ta najmniejsza, prawie niewidoczna, uznana za najmniej szkodliwą. Każda. I choćby człowiek stawał na głowie, żeby kogoś uratować, uchronić przed błędem, przed głupotą to nic z tego. Nic to nie da. Jeśli człowiek nie zobaczy sam siebie, jeśli człowiek nie zobaczy drugiej osoby, nic się nie zmieni. Będzie stał w miejscu nawet i przez całe życie. Będzie tracił wszystkich wokół, jedno po drugim, aż w końcu zostanie sam. Będzie tak, dopóki czegoś nie zauważy. I jedyne co możemy zrobić, żeby go przed tym ochronić, to powiedzieć mu o tym. Nic więcej.

Umysł. Podobno taka potęga a gówno wie. Niczego nie dostrzega. Jest słaby, marny i absolutnie ograniczony. Nazywane przez ludzi "wielkie umysły" nie korzystają z umysłów. Bo umysł nic nie wie. I jedyne, co potrafi, to korzystać ze schematów. Ze schematów trzeba wyjść, żeby mądrze decydować i poprowadzić swoje życie. Recepty na życie nie znajdziesz w książkach. Znajdziesz ją w sobie, ale nie w umyśle, nie w tym, czego się naczytał i uznał za słuszne. Mądrości nie znajdziesz w tym, co jest dla Ciebie wygodne.

Jesteś tym, co robisz. Jesteś tym, co pokazujesz sobą każdego dnia. Jesteś dokładnie tym, jak zaczynasz swój dzień i jak go kończysz. Jesteś tym, co dajesz innym. Nie pieniędzmi, nie rzeczami, nie materią. Uczuciami. Małymi, prostymi gestami, które pozornie nic nie znaczą. Szczerym słowem. Miłością. Jesteś wśród ludzi i oni Cię czują. Odbierają Cię jako osobę, jako jednostkę, energię, przy której chcą być albo nie. Przy której czują się dobrze albo nie. Pomyśl o tym. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz