Za każdym elementem przyrody kryje się jakiś szept. Natura. Kolejne ludzkie złudzenie. Pozorne kłamstwo, które jednak prowadzi na drogę do prawdy. Jesteśmy tutaj. Jak ilustracje w kolorowych książeczkach dla dzieci. Życie rysuje różne historie, ale nie pokazuje nam wszystkiego. Wierzymy w to, co widzimy. Wierzymy w to, czego możemy dotknąć. A przecież to tylko pierwsza, podstawowa warstwa świata, którego możemy doświadczyć. Wszystko, co widzimy jest prawdziwe, ale zupełnie nieodkryte. Poszarpane. Oderwane od całości, która pod ochroną umysłu jest nieosiągalna.
W teorii wszystko jest bardzo proste. Wystarczy wyjść poza bariery umysłu. Przetłumaczyć samemu sobie, że poza tym, co widzimy, słyszymy, czujemy i rozumiemy są jeszcze miliony innych rzeczy wyjęte poza ramy logiki i wiedzy. W praktyce jednak bardzo ciężko jest wyjść poza swoje własne i narzucone schematy. Ciężko jest wyleczyć się z siebie, ze swojego strachu, bezradności. Każdy człowiek ma w sobie siłę sprawczą, o której nie wie. I jest to siła, która zmienia wszystko.
Każdy człowiek posiada też brzemię. Swoje i innych. Krzyż, który w drodze do tej siły, trzeba obrócić w pył.
Wszystko ma swój określony porządek. Nic nie zdarza się przez przypadek. Każdy człowiek, którego spotykamy w naszym życiu ma jakieś znaczenie. Nawet osoby, które mijamy w zatłoczonych centrach handlowych. Osoby, które wpadają na nas w zapchanych po brzegi autobusach. Pod spotkanie określonych ludzi jest przystosowane dosłownie wszystko. Przeprowadzka z jednego miasta do drugiego, niezaplanowane zakupy w jakimś miejscu. Człowiek myśli - przypadek. Nie. Z biegiem czasu zaczyna się to odkrywać.
Z jednej strony można powiedzieć, że ludzie tacy jak my przez dużą część swojego życia są sami. To inna natura, inny świat wewnętrzny, inny system wartości, postrzeganie, brak swojego miejsca, brak poczucia przynależności i ciągła tęsknota za czymś nieokreślonym. Z drugiej strony tacy ludzie w cudowny sposób się znajdują. Zawsze obok nich jest jakaś osoba, która jest podobna. Po to, żeby było lżej, żeby jakoś iść, żeby samotność i poczucie wyobcowania tak bardzo nie rozrywały serca. Tego oczywiście na początku się nie wie. Dopiero kiedy człowiek więcej rozumie, zaczyna więcej dostrzegać.
Są też ludzie, którzy nie szukają. Ludzie innej maści. Ludzie, którzy rodzą się, żyją tak jak potrafią żyć i przez całe życie są tak ślepi, że nie widzą niczego wokół. Błądzą od miejsca do miejsca. Od człowieka do człowieka, aż w końcu umierają tak, jakby nic się nie wydarzyło. Jakby nikt nie zauważył. Jakby świat o nich zapomniał.
Ludziom ciężko jest zrozumieć ulotność chwili. Ulotność życia tutaj. Wszystko mija w mgnieniu oka. Tu. Na ziemi. Każde narodziny mają jakiś cel. W każdym istnieniu jest sens. Nie można spędzić życia na gapieniu się na świat. Z gapienia się nigdy nic nie wynika. Tracimy czas.
W teorii wszystko jest bardzo proste. Wystarczy wyjść poza bariery umysłu. Przetłumaczyć samemu sobie, że poza tym, co widzimy, słyszymy, czujemy i rozumiemy są jeszcze miliony innych rzeczy wyjęte poza ramy logiki i wiedzy. W praktyce jednak bardzo ciężko jest wyjść poza swoje własne i narzucone schematy. Ciężko jest wyleczyć się z siebie, ze swojego strachu, bezradności. Każdy człowiek ma w sobie siłę sprawczą, o której nie wie. I jest to siła, która zmienia wszystko.
Każdy człowiek posiada też brzemię. Swoje i innych. Krzyż, który w drodze do tej siły, trzeba obrócić w pył.
Wszystko ma swój określony porządek. Nic nie zdarza się przez przypadek. Każdy człowiek, którego spotykamy w naszym życiu ma jakieś znaczenie. Nawet osoby, które mijamy w zatłoczonych centrach handlowych. Osoby, które wpadają na nas w zapchanych po brzegi autobusach. Pod spotkanie określonych ludzi jest przystosowane dosłownie wszystko. Przeprowadzka z jednego miasta do drugiego, niezaplanowane zakupy w jakimś miejscu. Człowiek myśli - przypadek. Nie. Z biegiem czasu zaczyna się to odkrywać.
Z jednej strony można powiedzieć, że ludzie tacy jak my przez dużą część swojego życia są sami. To inna natura, inny świat wewnętrzny, inny system wartości, postrzeganie, brak swojego miejsca, brak poczucia przynależności i ciągła tęsknota za czymś nieokreślonym. Z drugiej strony tacy ludzie w cudowny sposób się znajdują. Zawsze obok nich jest jakaś osoba, która jest podobna. Po to, żeby było lżej, żeby jakoś iść, żeby samotność i poczucie wyobcowania tak bardzo nie rozrywały serca. Tego oczywiście na początku się nie wie. Dopiero kiedy człowiek więcej rozumie, zaczyna więcej dostrzegać.
Są też ludzie, którzy nie szukają. Ludzie innej maści. Ludzie, którzy rodzą się, żyją tak jak potrafią żyć i przez całe życie są tak ślepi, że nie widzą niczego wokół. Błądzą od miejsca do miejsca. Od człowieka do człowieka, aż w końcu umierają tak, jakby nic się nie wydarzyło. Jakby nikt nie zauważył. Jakby świat o nich zapomniał.
Ludziom ciężko jest zrozumieć ulotność chwili. Ulotność życia tutaj. Wszystko mija w mgnieniu oka. Tu. Na ziemi. Każde narodziny mają jakiś cel. W każdym istnieniu jest sens. Nie można spędzić życia na gapieniu się na świat. Z gapienia się nigdy nic nie wynika. Tracimy czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz