Jest wiele tematów, których nie da się opowiedzieć w kilku zdaniach i zamknąć jednym, ostatecznym słowem. Człowiek jako istota ewoluuje. Wychodzi poza ramy umysłu, albo zamyka się w jego wnętrzu, poddaje się schematom, nie wierzy w nic, czego nie zna każdy inny człowiek. Ludzie w swoim życiu często mają okazję doświadczać rzeczy, które odbiegają od powszechnie przyjętych norm. Rzeczy, o których się nie mówi, bo z jakiegoś powodu przyjęły status tematów tabu. I tak właśnie w silnych objęciach strachu ludzie porzucają szansę poznania świata, na który przyszli przecież w jakimś celu i z jakiejś przyczyny.
Powiesz mi, że wierzysz w Boga, a przecież wiem, że nigdzie go nie widzisz. Twoja wiara to tylko słowo. Jedno, małe słowo. I mimo, że od niego wszystko się zaczyna, to jednak tutaj potrzeba już czegoś więcej.
Przypisujesz boskie cechy wszystkiemu, co piękne. Kolorowe ptaki, łąki pełne polnych kwiatów, pachnące, gęste lasy, zachodzące słońce. Tak, tam też jest Bóg. Ale jest też wszędzie indziej. W zwierzętach zabijających inne, aby przetrwać. W bólu i w głodzie. W chorobie i śmierci. Tam też jest Bóg. I próbuje nam coś powiedzieć.
I w przeciwieństwie do większości ludzi zawsze wie co robi. I jest przygotowany na wszystko.
Każdy człowiek ma głowę na karku, ale nie każdy potrafi myśleć. Każdy człowiek posiada serce, ale nie każdy czuje i kocha.
Ludzie nie widzą i nie rozumieją wielu rzeczy. Brakuje im podstawowej wiedzy o rzeczywistości. Od razu przypomina mi się historia z odstrzałem dzików. Internet dosłownie huczał na ten temat i każdy wykrzykiwał jakie to złe, straszne i w ogóle jak tak można. Nie popieram zabijania. Też byłabym o wiele bardziej zadowolona, gdyby takie sprawy można było rozwiązywać inaczej. Ale też wiem, że jest coś takiego jak przyrost naturalny. I rozumiem, że jeśli takie sprawy nie są już rozwiązywane na poziomie zwierząt, kiedy to właśnie jedno zabija drugie, aby przetrwać, to niestety musi w to ingerować człowiek. Rozumiem, że w ludziach zabijanie zwierząt wywołuje ból. Ale rozumiem też rolników, którym te dziki niszczą uprawy. I rozumiem też ból tych ludzi, kiedy pracują cały rok i wkładają mnóstwo wysiłku, zdrowia i pieniędzy w to, aby ich sady obrodziły na sezon i okazuje się, że zamiast pięknych plonów mają w sadach powyrywane przez dziki drzewa. Znam ludzi, którzy utrzymują się tylko i wyłącznie z rolnictwa. Ludzi, którzy co wiosnę obawiają się burz i późnych mrozów a co lato gradów i suszy. Ludzi, których praca każdego roku może pójść z dymem. I przecież w ich przypadku utrzymanie daje im tylko to, co zbiorą w sezonie przez te dwa czy trzy miesiące. Ale czy ktoś podczas tej całej nagonki pomyślał o ludziach? O człowieku? Tak po prostu. Dziki wyrządzają szkody nie do opisania. I nikt nawet na to nie zwrócił uwagi. Nikt nawet przez sekundę nie pomyślał o ludziach, którzy cierpią.
Wilki mają swoje watahy, bo są wilkami. Ptaki wędrowne mają swój klucz, żeby się nie pogubić. Dzikie konie mają swój tabun. Nawet koralowce i termity mają swoje kolonie a my jako ludzie pozagryzalibyśmy się na śmierć. I to za co? A nawet i za nic. Nikt o nikim nie myśli. A jak już myśli to z zazdrością, w złości, w gniewie.
Zwierzęta bardziej potrafią dbać o siebie nawzajem niż ludzie.
A przecież człowiek też jest stworzeniem stadnym. Przecież człowiek nie potrafi żyć bez ludzi. I idzie za tym stadem, co nawet widać w różnych ruchach społecznościowych typu "prowadzę zdrowy tryb życia - biegam" albo "fluor jest zły". W ostatnich latach weszła też moda na "nie jem mięsa" albo też "niech dziecko decyduje, co chce jeść". Ludzie we wszystko ślepo wierzą. I to zbiorowo. I właśnie to jest zadziwiające, że robienie głupot przychodzi ludziom zaskakująco łatwo, wystarczy, że ktoś krzyknie słowo. A jak ktoś krzyknie "pomóż mi"? Nic się nie dzieje.
Ktoś gdzieś napisał, że na podstawie badań naukowców udowodniono, że fluor niszczy zęby i to już wystarcza, żeby ludzie wierzyli, że tak jest. Nagle wszyscy ludzie zapominają o tym, że w dzisiejszym świecie rządzą pieniądze i nie można ślepo wierzyć ani mediom, ani żadnym propagandom. Przez lata fluor był dobry dla zębów. Teraz nagle naukowcy stwierdzili, że nie jest, bo przecież jest potrzeba zrobienia pieniędzy na pastach bez fluoru i wykończenia konkurencji. I każdy w miarę rozsądny człowiek powinien się nad tym zastanowić i starać się jakoś to wypośrodkować. W dzisiejszym świecie masz to, za co zapłacisz a naukowcy opublikują miliony wyników badań, za które dostali pieniądze. Tam nie ma ani grama prawdy. I każdy z nas powinien zrozumieć, że człowiek jeśli szuka jakichś wskazówek i odpowiedzi - nie znajdzie ich nigdzie indziej tylko w sobie samym. Człowiek powinien sam czuć czy coś jest dla niego dobre czy nie a nie kierować się tym, co wykrzykują inni. I to nawet w takich momentach jak wybór pasty do zębów.
Ruch jest zdrowy dla organizmu człowieka, ale nie dla wszystkich w tych samych ilościach. Niektórzy mogą sobie pozwolić na bieganie po 5-10 km dziennie, inni nie. I nikt nie myśli o tym, że każdy ma inne ciało, inną jego wydolność i, że to 5 km dziennie, które jednego wzmocni, drugiego po kilku, kilkunastu latach doprowadzi przykładowo do degradacji stawów lub wyniszczenia innej części ciała. Kalectwo na własne życzenie. Żeby decydować się na takie rzeczy trzeba rozumieć siebie i swoje ciało. Trzeba rozumieć jego potrzeby.
Podobnie jest z jedzeniem mięsa. Są osoby, które nie muszą go jeść, ale jest tych osób bardzo mało. Nie można sobie tak po prostu postanowić, że nie będzie się go jeść i koniec. To znaczy można, ale trzeba pamiętać o tym, że są tego konsekwencje. I to całkiem poważne. Składników, które są zawarte w mięsie nie zastąpi się niczym innym. Żadnym grochem, warzywami itd. Niczym. Z jakiegoś powodu powstała piramida żywieniowa. I to są rzeczy, których nie da się ominąć. Jeśli człowiek nie ma pewności, że nie powinien jeść mięsa i jest to tylko jego kaprys, albo wydaje mu się, że tak będzie zdrowiej, musi liczyć się z tym, że sam dobrowolnie decyduje się na wyniszczenie swojego organizmu. I to wyniszczenie może wybrzmieć po wielu latach. Nagle. Najgorzej jest w przypadku dzieci, którym rodzice zabierają mięso. Rozumiem, że dzieci wybrzydzają, dzieci są kapryśne. Ale nie można zapominać o tym, że dzieci są nieświadome niczego i polegają tylko i wyłącznie na swoich rodzicach. Ich zdrowie składają w ręce rodziców. Tak, zdrowie, bo przecież dziecko rośnie, buduje swoje ciało. I żeby odpowiednio je zbudować potrzebuje pewnych składników, które chcąc nie chcąc - są w mięsie. Trzeba rozumieć, że są w życiu ważniejsze rzeczy niż poglądy. Na przykład zdrowie własnego dziecka.
Ruch jest zdrowy dla organizmu człowieka, ale nie dla wszystkich w tych samych ilościach. Niektórzy mogą sobie pozwolić na bieganie po 5-10 km dziennie, inni nie. I nikt nie myśli o tym, że każdy ma inne ciało, inną jego wydolność i, że to 5 km dziennie, które jednego wzmocni, drugiego po kilku, kilkunastu latach doprowadzi przykładowo do degradacji stawów lub wyniszczenia innej części ciała. Kalectwo na własne życzenie. Żeby decydować się na takie rzeczy trzeba rozumieć siebie i swoje ciało. Trzeba rozumieć jego potrzeby.
Podobnie jest z jedzeniem mięsa. Są osoby, które nie muszą go jeść, ale jest tych osób bardzo mało. Nie można sobie tak po prostu postanowić, że nie będzie się go jeść i koniec. To znaczy można, ale trzeba pamiętać o tym, że są tego konsekwencje. I to całkiem poważne. Składników, które są zawarte w mięsie nie zastąpi się niczym innym. Żadnym grochem, warzywami itd. Niczym. Z jakiegoś powodu powstała piramida żywieniowa. I to są rzeczy, których nie da się ominąć. Jeśli człowiek nie ma pewności, że nie powinien jeść mięsa i jest to tylko jego kaprys, albo wydaje mu się, że tak będzie zdrowiej, musi liczyć się z tym, że sam dobrowolnie decyduje się na wyniszczenie swojego organizmu. I to wyniszczenie może wybrzmieć po wielu latach. Nagle. Najgorzej jest w przypadku dzieci, którym rodzice zabierają mięso. Rozumiem, że dzieci wybrzydzają, dzieci są kapryśne. Ale nie można zapominać o tym, że dzieci są nieświadome niczego i polegają tylko i wyłącznie na swoich rodzicach. Ich zdrowie składają w ręce rodziców. Tak, zdrowie, bo przecież dziecko rośnie, buduje swoje ciało. I żeby odpowiednio je zbudować potrzebuje pewnych składników, które chcąc nie chcąc - są w mięsie. Trzeba rozumieć, że są w życiu ważniejsze rzeczy niż poglądy. Na przykład zdrowie własnego dziecka.
Ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak straszne konsekwencje niosą ich decyzje, które uważają za słuszne.
W dzisiejszym świecie pieniądze rządzą wiedzą. A wiedza ta nie jest prawdą.
W dzisiejszym świecie pieniądze rządzą wiedzą. A wiedza ta nie jest prawdą.