poniedziałek, 24 września 2018

Pomiędzy Bogiem a człowiekiem.

Jest wiele tematów, których nie da się opowiedzieć w kilku zdaniach i zamknąć jednym, ostatecznym słowem. Człowiek jako istota ewoluuje. Wychodzi poza ramy umysłu, albo zamyka się w jego wnętrzu, poddaje się schematom, nie wierzy w nic, czego nie zna każdy inny człowiek. Ludzie w swoim życiu często mają okazję doświadczać rzeczy, które odbiegają od powszechnie przyjętych norm. Rzeczy, o których się nie mówi, bo z jakiegoś powodu przyjęły status tematów tabu. I tak właśnie w silnych objęciach strachu ludzie porzucają szansę poznania świata, na który przyszli przecież w jakimś celu i z jakiejś przyczyny. 

Powiesz mi, że wierzysz w Boga, a przecież wiem, że nigdzie go nie widzisz. Twoja wiara to tylko słowo. Jedno, małe słowo. I mimo, że od niego wszystko się zaczyna, to jednak tutaj potrzeba już czegoś więcej. 

Przypisujesz boskie cechy wszystkiemu, co piękne. Kolorowe ptaki, łąki pełne polnych kwiatów, pachnące, gęste lasy, zachodzące słońce. Tak, tam też jest Bóg. Ale jest też wszędzie indziej. W zwierzętach zabijających inne, aby przetrwać. W bólu i w głodzie. W chorobie i  śmierci. Tam też jest Bóg. I próbuje nam coś powiedzieć. 

I w przeciwieństwie do większości ludzi zawsze wie co robi. I jest przygotowany na wszystko.

Każdy człowiek ma głowę na karku, ale nie każdy potrafi myśleć. Każdy człowiek posiada serce, ale nie każdy czuje i kocha. 

Ludzie nie widzą i nie rozumieją wielu rzeczy. Brakuje im podstawowej wiedzy o rzeczywistości. Od razu przypomina mi się historia z odstrzałem dzików. Internet dosłownie huczał na ten temat i każdy wykrzykiwał jakie to złe, straszne i w ogóle jak tak można. Nie popieram zabijania. Też byłabym o wiele bardziej zadowolona, gdyby takie sprawy można było rozwiązywać inaczej. Ale też wiem, że jest coś takiego jak przyrost naturalny. I rozumiem, że jeśli takie sprawy nie są już rozwiązywane na poziomie zwierząt, kiedy to właśnie jedno zabija drugie, aby przetrwać, to niestety musi w to ingerować człowiek. Rozumiem, że w ludziach zabijanie zwierząt wywołuje ból. Ale rozumiem też rolników, którym te dziki niszczą uprawy. I rozumiem też ból tych ludzi, kiedy pracują cały rok i wkładają mnóstwo wysiłku, zdrowia i pieniędzy w to, aby ich sady obrodziły na sezon i okazuje się, że zamiast pięknych plonów mają w sadach powyrywane przez dziki drzewa. Znam ludzi, którzy utrzymują się tylko i wyłącznie z rolnictwa. Ludzi, którzy co wiosnę obawiają się burz i późnych mrozów a co lato gradów i suszy. Ludzi, których praca każdego roku może pójść z dymem. I przecież w ich przypadku utrzymanie daje im tylko to, co zbiorą w sezonie przez te dwa czy trzy miesiące. Ale czy ktoś podczas tej całej nagonki pomyślał o ludziach? O człowieku? Tak po prostu. Dziki wyrządzają szkody nie do opisania. I nikt nawet na to nie zwrócił uwagi. Nikt nawet przez sekundę nie pomyślał o ludziach, którzy cierpią. 

Wilki mają swoje watahy, bo są wilkami. Ptaki wędrowne mają swój klucz, żeby się nie pogubić. Dzikie konie mają swój tabun. Nawet koralowce i termity mają swoje kolonie a my jako ludzie pozagryzalibyśmy się na śmierć. I to za co? A nawet i za nic. Nikt o nikim nie myśli. A jak już myśli to z zazdrością, w złości, w gniewie. 

Zwierzęta bardziej potrafią dbać o siebie nawzajem niż ludzie. 

A przecież człowiek też jest stworzeniem stadnym. Przecież człowiek nie potrafi żyć bez ludzi. I idzie za tym stadem, co nawet widać w różnych ruchach społecznościowych typu "prowadzę zdrowy tryb  życia - biegam" albo "fluor jest zły". W ostatnich latach weszła też moda na "nie jem mięsa" albo też "niech dziecko decyduje, co chce jeść". Ludzie we wszystko ślepo wierzą. I to zbiorowo. I właśnie to jest zadziwiające, że robienie głupot przychodzi ludziom zaskakująco łatwo, wystarczy, że ktoś krzyknie słowo. A jak ktoś krzyknie "pomóż mi"? Nic się nie dzieje. 

Ktoś gdzieś napisał, że na podstawie badań naukowców udowodniono, że fluor niszczy zęby i to już wystarcza, żeby ludzie wierzyli, że tak jest. Nagle wszyscy ludzie zapominają o tym, że w dzisiejszym świecie rządzą pieniądze i nie można ślepo wierzyć ani mediom, ani żadnym propagandom. Przez lata fluor był dobry dla zębów. Teraz nagle naukowcy stwierdzili, że nie jest, bo przecież jest potrzeba zrobienia pieniędzy na pastach bez fluoru i wykończenia konkurencji. I każdy w miarę rozsądny człowiek powinien się nad tym zastanowić i starać się jakoś to wypośrodkować. W dzisiejszym świecie masz to, za co zapłacisz a naukowcy opublikują miliony wyników badań, za które dostali pieniądze. Tam nie ma ani grama prawdy. I każdy z nas powinien zrozumieć, że człowiek jeśli szuka jakichś wskazówek i odpowiedzi - nie znajdzie ich nigdzie indziej tylko w sobie samym. Człowiek powinien sam czuć czy coś jest dla niego dobre czy nie a nie kierować się tym, co wykrzykują inni. I to nawet w takich momentach jak wybór pasty do zębów.

Ruch jest zdrowy dla organizmu człowieka, ale nie dla wszystkich w tych samych ilościach. Niektórzy mogą sobie pozwolić na bieganie po 5-10 km dziennie, inni nie. I nikt nie myśli o tym, że każdy ma inne ciało, inną jego wydolność i, że to 5 km dziennie, które jednego wzmocni, drugiego po kilku, kilkunastu latach doprowadzi przykładowo do degradacji stawów lub wyniszczenia innej części ciała. Kalectwo na własne życzenie. Żeby decydować się na takie rzeczy trzeba rozumieć siebie i swoje ciało. Trzeba rozumieć jego potrzeby.

Podobnie jest z jedzeniem mięsa. Są osoby, które nie muszą go jeść, ale jest tych osób bardzo mało. Nie można sobie tak po prostu postanowić, że nie będzie się go jeść i koniec. To znaczy można, ale trzeba pamiętać o tym, że są tego konsekwencje. I to całkiem poważne. Składników, które są zawarte w mięsie nie zastąpi się niczym innym. Żadnym grochem, warzywami itd. Niczym. Z jakiegoś powodu powstała piramida żywieniowa. I to są rzeczy, których nie da się ominąć. Jeśli człowiek nie ma pewności, że nie powinien jeść mięsa i jest to tylko jego kaprys, albo wydaje mu się, że tak będzie zdrowiej, musi liczyć się z tym, że sam dobrowolnie decyduje się na wyniszczenie swojego organizmu. I to wyniszczenie może wybrzmieć po wielu latach. Nagle. Najgorzej jest w przypadku dzieci, którym rodzice zabierają mięso. Rozumiem, że dzieci wybrzydzają, dzieci są kapryśne. Ale nie można zapominać o tym, że dzieci są nieświadome niczego i polegają tylko i wyłącznie na swoich rodzicach. Ich zdrowie składają w ręce rodziców. Tak, zdrowie, bo przecież dziecko rośnie, buduje swoje ciało. I żeby odpowiednio je zbudować potrzebuje pewnych składników, które chcąc nie chcąc - są w mięsie. Trzeba rozumieć, że są w życiu ważniejsze rzeczy niż poglądy. Na przykład zdrowie własnego dziecka.  

Ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak straszne konsekwencje niosą ich decyzje, które uważają za słuszne.

W dzisiejszym świecie pieniądze rządzą wiedzą. A wiedza ta nie jest prawdą. 

niedziela, 2 września 2018

Kobieta jest domem

Ostatnio opowiadałam komuś o tęsknocie za domem. Właściwie wydawało mi się, że opowiadam o czymś konkretnym. Okazało się, że ruszyłam wiele tematów jednocześnie, które teraz nie chcą przestać krzyczeć. 

Opowiadałam o tym, jak bardzo człowiek chciałby mieć coś swojego. O tym, że w życiu może nie każdego z nas, ale na pewno w życiu każdej kobiety, jest taki moment, kiedy czuje silną potrzebę znalezienia swojego miejsca. Na początku swoje miejsce znajduje się przy jakiejś osobie. Przy kimś, przy kim czujemy się dobrze i bezpiecznie. Jest to osoba, na której możemy nie tylko polegać i mieć do niej zaufanie, ale jest to też osoba, która jest naszym schronieniem po ciężkim dniu. Osoba, której uśmiech przynosi ulgę, a dotyk ukojenie. Potem przychodzi czas na miejsce. Chociaż nie. Nie ma "na początku" i nie ma "potem". Czasami niektórzy zaczynają od miejsca a poźniej znajdują osobę, ale to już w tej chwili mniej istotne. Miejsce. Konkretniej - dom. Potrzeba posiadania domu i urządzania go, dopieszczania szczegółów. Prędzej czy później takie ziarenko pojawia się w każdej kobiecie. I nie chodzi o samo posiadanie czegoś. Bardziej chodzi o możliwość zagospodarowania przestrzeni tak, aby była zgodna z tym, co mamy w środku. To, czym się otaczamy jest odzwierciedleniem naszego wnętrza. I tak naprawdę mężczyźnie możemy wiele wybaczyć pod tym względem, bo to inna istota. Nie mówię, że lepsza, albo gorsza. Po prostu inna. Wyposażona (podstawowo) w inny poziom odczuwania, rozumienia. To rolą kobiety jest dbanie o dom. Wiem, takie są stereotypy. Kobiety sprzątają, piorą, gotują ojojoj kury domowe. Nie, nie w tym rzecz. Obowiązki jak obowiązki. Można się nimi podzielić. Nie jest tak, że tylko kobiety muszą to robić. Pomyśl o szczegółach, bo to na nich zbudowana jest całość. Atmosfera. Poranny zapach kawy, miękkie dywany uginające się pod ciężarem stóp, unoszące się na wietrze zasłonki w maki powieszone na oknach, zapach pieczonego ciasta, ciepło, wspólne obiady. Czujesz? 

Ktoś kiedyś powiedział mi, że nie rozumie tego przedświątecznego szału, że po co wymyślać, piec, smażyć, gotować, sprzątać. Ja też kiedyś tego nie rozumiałam. Nie rozumiałam, bo miałam wtedy inne wartości, które po czasie jednak nie napawają dumą. Szał jest być może trochę za duży - to prawda, ale gdyby ktoś zapytał z czym kojarzą mi się Święta? Powiedziałabym, że kojarzą mi się z czystym, pachnącym ciastem domem. Ze świeżo upranymi dywanami, na których aż miło było posiedzieć. Z potrawami, których nie jadło się na co dzień. Z uroczystym spotkaniem z rodziną, ze spędzaniem ze sobą czasu. A przede wszystkim z mamą, która wychodziła z siebie, żeby zachować i pielęgnować klimat Świąt i tatą, który we wszystkim jej pomagał. Bez mamy - kobiety - nic by nie było. I to są rzeczy, na które nie zwraca się uwagi, ale one nas budują. One na nas wpływają a w późniejszym czasie tworzą. I człowiek nawet o tym nie wie. Może nie lubić Świąt, może ignorować wszystko, może przy niczym nie pomagać i uważać, że to wszystko jest głupie. Ale to on jest głupi. Bo nawet jeśli tak myśli, nawet jeśli uważa, że to wszystko jest niepotrzebne i bezsensowne, to i tak bierze w tym udział. Jeśli jest w takim domu jak mój. Bierze w tym udział przez sam fakt, że jest domownikiem. I może tego nie doceniać, ale przyjdzie w jego życiu taki dzień, kiedy to zrobi. Doceni i zrozumie o co naprawdę w tym wszystkim chodzi. I będzie wdzięczny za takie wzorce. 

Możecie mi wierzyć, albo nie, ale te wzorce uczą bycia z ludźmi, bliskości z nimi. I jest to bardzo ważne. Najbardziej dla dzieci, bo tak naprawdę w tym wszystkim jest miłość. A dzieci bez miłości są bardzo biedne. I jest im w życiu o wiele trudniej. Bo jak mają stworzyć z drugą osobą coś czego nie znają? Jak mogą być z kimś blisko, skoro w ogóle nie wiedzą jak to jest? Jak mogą chcieć wracać do domu i budować nowy skoro prawdziwego domu nigdy nie zaznali? Jak mogą umieć żyć z innymi, skoro tak naprawdę zawsze byli sami?

Ciasta teraz są tematem na tapecie. Zapytasz po co kobiety pieką. Po to, żeby dać odrobinę radości ludziom, którzy są dla nich ważni. Pieką przez chęć podarowania kawałka siebie, przez chęć dzielenia się sobą, przez chęć dbania o innych. I być może nawet nie wszystkie to wiedzą. Pieką, bo kochają, na tyle na ile potrafią. I budują. Nieustannie, niestrudzenie i nieprzerwanie budują swój dom takimi cegiełkami. 

I są niezniszczalne. Napędzane tą chęcią dawania radości najbliższym są absolutnie niezniszczalne. Potrafią wrócić do domu po całym dniu pracy i biorą się za pieczenie. Bo ta chęć jest silniejsza niż zmęczenie. Bo radość bliskich jest ważniejsza i rekompensuje wszystko.

Kobieta jest odpowiedzialna za tworzenie atmosfery w domu. I nie chodzi wyłącznie o Święta. To był tylko taki przykład. Dom to nie są ściany, pokoje przedzielone drzwiami i meble poustawiane w rządku aż do samego okna. Dom to kobieta. Dom to wszystko, co kobieta ma w sobie i może podarować innym. Tak i rodziną nie można określić rodziców i dzieci. Rodziną określa się to, co jest między nimi. To, co wypracowali ze sobą przez lata. Ludzie mogą formalnie być rodziną a być dla siebie jak obcy. I co później dzieje się z dziećmi? Dorastają. I to jacy są z czegoś wynika. Niejedna matka powie "bo on po prostu taki jest". A jaki ma być? Wystarczy, że dziecko nie poradziło sobie z przeszłością. Dzieci są różne. Niektóre potrzebują czegoś bardziej, inne mniej. Niektóre radzą sobie z czymś lepiej, inne gorzej. Człowiek zawsze chce być mądrzejszy od wszystkich. Tak bardzo chce być mądrzejszy od wszystkich, że zapomina o tym, co jest w życiu naprawdę ważne.