Nie zawsze to, co słyszymy o kimś jest prawdą. Właściwie najczęściej jest to bardzo dalekie od prawdy. Problem tkwi w zrozumieniu. Ludzki umysł ma tendencje do tworzenia własnych scenariuszy zanim dowie się jakie są fakty. Prawda jednak ma to do siebie, że zawsze wychodzi na wierzch. Prędzej czy później, ale zawsze. I wtedy zazwyczaj okazuje się, że ludzie wcale nie chcą znać prawdy. Chcą, żeby było tak, jak sobie to wymyślili. Chcą tego, bo mają już opracowany plan działania, od którego nie potrafią odejść. Odejście oznaczałoby przyznanie się do błędnej oceny sytuacji i człowieka, którego ta sytuacja dotyczy a ludzie nie potrafią przyznać się do tego, że popełnili błąd. I nawet wtedy, kiedy widzą już ten błąd, nawet wtedy, kiedy nie da się już go ukryć przed nikim innym - ludzie i tak nie potrafią się przyznać do tego, że się pomylili.
Ludzie mają tendencję do pielęgnowania i odkładania w sobie złości. Starannie pilnują, żeby zawsze zostało coś na później. Uwielbiają wszystko rozpamiętywać, potęgować żal i gniew, ubolewać nad sobą, nad tym, jak bardzo ktoś ich skrzywdził, nawet jeśli tego nie zrobił. Uwielbiają to do tego stopnia, że nie widzą niczego wokół. A już na pewno nie widzą tego ile zła przy tym sami wyrządzili innym.
Są osoby, które w ciągu kilku sekund potrafią zmienić do kogoś nastawienie. W ciągu jednej chwili potrafią zetrzeć przyjaźń w proch i zacząć traktować kogoś tak, jakby nigdy nie istniał. Tylko dlatego, że zrozumieli coś po swojemu, tylko dlatego, że zrozumieli coś, tak jak chcieli zrozumieć. Nie tak, jak było naprawdę.
Ból w drugim człowieku powoduje sam fakt, że nikt go nie zapytał o to, jak było naprawdę. Sam fakt, że nikt nie chciał tego wiedzieć, że wystarczyły czyjeś słowa wypowiedziane za plecami. Ludzie sugerują się kłamstwami, podążają za nimi i nie chcą tego widzieć. Ludzie nie chcą znać prawdy. A jeśli nie chcą znać prawdy i co więcej, nie chcą jej przyjąć - to nie ma w nich miejsca na miłość.
Żyjemy tak blisko siebie. A tak nam do siebie daleko.
I pomyśleć, że wystarczyłoby kilka prostych słów, kilka prostych gestów, żeby tego wszystkiego uniknąć, żeby nie trwać w kłamstwie i nie ranić tym innych.