Długo zastanawiałam się od czego zacząć. Wirowało we mnie tysiące słów, których mogłabym użyć. Starałam się złożyć z nich zdania, które najlepiej oddawałyby to, co naprawdę chcę powiedzieć. Próbowałam zawrzeć w nich uczucia, których doświadczałam w związku z tematami, o których zaraz opowiem. Próbowałam, ale nic mi nie pasowało. Każde słowo wydawało się być niewłaściwe. Zdania urywały się w połowie, zamierały niedokończone, tonęły w sobie nawzajem. To trwało kilka dni. Dni, które zdawały się być tygodniami. Do momentu, kiedy uświadomiłam sobie, że życie w dzisiejszych czasach, na tym świecie, jest tak bolesne, że nie da się tego opisać słowami. Nie da się opisać tej brzydoty serc. Nie da się opisać tego piekła, które tutaj jest i pochłania wszystko i wszystkich. Z każdym dniem coraz bardziej.
Zaczęło się od czarnego piątku, który w większości sklepów zamienił się już w czarny tydzień. Reklam czarnego tygodnia słucha się już co najmniej tydzień wcześniej. Trąbią o nim w telewizji, internecie, przysyłają smsy, maile, w samych sklepach pomiędzy jednym setem z muzyką a drugim też jest miejsce na spot reklamujący aktualne i zbliżające się promocje. W pewnym momencie tych spotów robi się więcej niż samej muzyki. A wszystko po to, żeby klient kupił dokładnie to, co ktoś chce sprzedać. Ludzie bardzo często nie zauważają, że przed każdymi tego typu akcjami regularne ceny produktów idą w górę. Idą i to bardzo. Finalnie okazuje się, że ceny promocyjne są wyższe niż jeszcze przed chwilą były ceny bez promocji. Ale klient tego nie wie. Klient widzi przy cenie oznaczenie czarnego piątku i to już wystarczy, żeby się nabrał. Sklepy zarzekają się, że nie podnoszą cen i nie wprowadzają klientów w błąd. Robią to. Właścicielom zależy tylko na pieniądzach. Nie na ludziach. Pieniądz na tym świecie już dawno przewyższył wartość ludzkiego serca a nawet życia. Jedyne, co się liczy to to, żeby na kimś zarobić. I najlepiej zarobić na nim dużo. Jak najwięcej. Ile tylko się da. Wyrwać od niego ostatni grosz. A większość ludzi niestety jest naiwna i da się złapać. I kupi wszystko. Nawet jeśli nie jest im to potrzebne, nawet jeśli nie mają na to pieniędzy. Kupią to. Dlatego, że są przekonani o tym, że to niesamowita okazja. Od tego przecież są reklamy, żeby już tydzień wcześniej ludzi ogłupić, nabić im w głowy wizję wielkiego zysku małym kosztem. I oni już są tak zaprogramowani. Nie myślą. Kompletnie tracą kontrolę i umiejętność racjonalnego pojmowania spraw. Bo w telewizji powiedzieli.
Są też klienci, którzy wcale nie są lepsi jako ludzie. Klienci, którzy nie szanują cudzej pracy i chcieliby dostać wszystko, najlepiej za darmo. Albo chociaż za mniej niż wynoszą kogoś koszty produkcji. Przykładowo. Sytuacja, którą widziałam 1 listopada któregoś roku. Było zimno. Wiatr wiał tak mocno, że oczy momentalnie zachodziły łzami. Przy cmentarzu, jak zawsze w okolicach tej daty, stało mnóstwo osób z kwiatami. Chryzantemy. Do jednej z pań, przy której i ja stałam, podeszła inna kobieta. Zapytała o cenę kwiatów. A trzeba przyznać, że były piękne. Duże, geste, w pełnym rozkwicie. Kosztowały 15 złotych za sztukę. "Za tyle to nikt od pani tego nie weźmie" powiedziała oburzona kobieta i poszła dalej. 15 zł. Za zorganizowanie odpowiedniego miejsca, wyhodowanie, nawadnianie, dbanie, chronienie przed zimnem, nawożenie, przecież to wszystko trwa, poświęcanie swojego czasu, transport, stanie na zimnie nie wiadomo ile godzin i przez ile dni. 15 zł. Chleb kosztuje 5 zł, masło 7 zł, mleko 3 zł. Jeden chleb, jedno masło i jedno mleko.
Zachłanność, chciwość, chęć zysku i nienawiść do innych. To dzisiaj kieruje sercami na tym świecie. I najsmutniejsze jest to, że nikt tego nie dostrzega. Nikt nie widzi tego, jakim sam jest człowiekiem. Ludzie chcą tacy być. I tacy są. I jest im ze sobą dobrze.
Kiedy tak obserwuje te wszystkie ludzkie zachowania, które są widoczne właściwie w każdym miejscu, w którym się pojawię, nieważne czy dzieje się to w pracy, na ulicy, czy kiedy włączę telewizor, czuję się jak w jakimś kiepskim skeczu. Czuję się tak, jakbym niezależnie od własnej woli, brała udział w jakimś bardzo słabym przedstawieniu, które nie może skończyć się dobrze. I analogicznie do tego, co widzę i czuję od razu nasuwa mi się pewien film. Igrzyska śmierci. Każdy walczy o to, żeby wygrać. Wszyscy bierzemy udział w grze, którą wymyślili rządzący. A oni siedzą, gdzieś tam poza zasięgiem wzroku, na swoich złotych stołkach i patrząc na nas, dławią się ze śmiechu. Ustrój polityczny zniszczył w ludziach wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Podzielił społeczeństwo, sprawił, że ludzie zaczęli skakać sobie do gardeł, nienawidzić wszystkich wokół. Przede wszystkim zniszczył wartość człowieka jako istoty. Wyjałowił w ludziach ludzi. Teraz kiedy ktoś zrobi dla kogoś coś dobrego, w mediach natychmiast trąbią, że dokonał bohaterskiego czynu, jest bohaterem. Mimo, że tak naprawdę tak powinien zachować się każdy normalny człowiek. Każdy. System zniszczył ludzi i relacje między nimi, bo taki właśnie miał cel. Ludźmi, którzy mają w sobie wiele zła, żalu, pretensji i nienawiści dużo łatwiej jest manipulować. I to właśnie oglądam każdego dnia. I tych, do których to jeszcze nie doszło, zapewniam, że w pewnym momencie nie da się już na to patrzeć. I nie, to nie jest zły sen. To wszystko dzieje się naprawdę.
I to też zrobił człowiek. Dla pieniędzy.
Nie może być dobrze w państwie, w którym człowiek nie ma żadnej wartości.
Trafiłam ostatnio w telewizji na reportaż dosyć głośnej sprawy dziecka zabitego przez matkę. Dziennikarze zatrzymywali przypadkowych ludzi i pytali ich, co sądzą na ten temat. Krzesło elektryczne - usłyszałam. Powinna być kara śmierci, powiedział ktoś inny. Pojawiło się też określenie "matka bestia". Nie będę już wspominać o tym, jakimi komentarzami huczy internet. Pomyślałam, stało się nieszczęście. I jak zobaczyłam to szczucie ludzi i to, jak media to nakręcają, to stanęły mi łzy w oczach. Patrzyłam w osłupieniu i słuchałam. Zastygłam na kilka minut z pilotem w ręce wycelowanym w telewizor i nie wierzyłam, że ludziom tak łatwo przychodzi ocenianie człowieka, znęcanie się nad nim, określanie go, życzenie śmierci. Nikt nie wie, co się tam wydarzyło. Nikt nie wie, w jakim stanie emocjonalnym była ta kobieta, nikt nawet nie wie tego, czy była poczytalna i nikt się tego nie dowie, bo tego już nikt nie ustali. Musiałby być tam z nią w tamtej chwili. Ludzie nie mają pojęcia do jakiego stanu emocjonalnego może dojść człowiek i co może w takim stanie zrobić, zwłaszcza wtedy, kiedy nawarstwiają się problemy, z którymi sobie nie radzi. Może nawet kompletnie nie mieć pojęcia, co robi. Nie chodzi o to, żeby ją tłumaczyć. Chodzi o to, że zawsze trzeba brać pod uwagę wszystko, zanim otworzy się usta i zacznie wydawać osąd. Naprawdę można kogoś bardzo skrzywdzić swoim brakiem myślenia. Ale ludzie nie rozumieją. Nie mają na ten temat żadnej wiedzy. Ale krzyczą. Krzyczą najgłośniej jak tylko się da, linczują i życzą śmierci. I taki właśnie mamy świat. Tacy właśnie są ludzie. Pragną tylko zemsty, kary, cierpienia innych. Pragną ich krwi. Gardzą, osądzają i linczują za morderstwo a jednocześnie sami pragną czyjeś śmierci. Gdzie są serca tych ludzi? Co ich tworzy, skoro ich nie mają?